Wskazówki duchowe

Oratorium w domu


„Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. 

(Mt 6, 6)


Nasz dom jest miejscem, gdzie rodzimy się dla świata i go poznajemy. Wzrastamy w domu. Dom staje się dla nas miejscem spotkania z miłością, dzięki rodzicom, szkołą życia. Dom jest szkołą nawiązywania relacji, uczeniem się miłości, wyrażania jej. Dom jest mikrokosmosem, w którym zbieramy doświadczenie. Dom, dla ludzi wierzących powinien też stawać się miejscem, w którym wszyscy uczą się żyć słowem Jezusa, wypełniać je, pokonywać napotkane trudności. Przekraczać siebie, rozwijać to co mamy w sobie najlepsze, a jest darem naszego Stwórcy. Dom powinien też stawać się miejscem prywatnej modlitwy, bez niej nie można osiągnąć ani harmonii osobistej, ani rodzinnej. Modlitwa, tj. trwanie w Bożej Obecności uzdalnia nas do czynów, które bez modlitwy, nie byłyby możliwe. Jeśli tak się stanie, jeśli modlitwa, czyli relacja z Bogiem zajmie właściwe miejsce, nic nie właściwego nie będzie zajmować tego miejsca w nas, przygotowanego dla Boga. Bóg pragnie, aby dom rodziny stał się miejscem Jego Obecności. Jezus, w towarzystwie swej Matki – Maryi, i św. Józefa, męża Maryi, i swojego opiekuna, doświadczał, ale też ubogacał dom w Nazarecie. Z pewnością wspólna modlitwa i praca, wypełniała czas tej niezwykłej Świętej Rodziny. Cała przestrzeń domu, stała się świętą przestrzenią, dzięki obecności Najświętszych Osób: Jezusa, Maryi i Józefa. Trzeba taką przestrzeń zrobić w każdym chrześcijańskim domu. Oratorium to miejsce do prywatnej modlitwy przy kościele, klasztorze, przy kongregacjach filipińskich, w odróżnieniu od kościoła, czy kaplicy, w których sprawuje się Liturgię, czyli publiczne zgromadzenie wiernych, z obecnym tam Najświętszym Sakramentem. Na temat oratorium pisał już św. Augustyn biskup Hippony, który dla założonej przez niego wspólnoty dla grupy celibatariuszy napisał regułę życia zakonnego, wcześniej niż św. Benedykt, który również uwzględnił oratorium w swojej regule. Oratorium można zorganizować sobie w domu, i jest to miejsce modlitwy, rozmyślania, czy medytacji, w wymiarze prywatnym. Na ten temat pisze Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2691. „Kościół, dom Boży, jest właściwym miejscem modlitwy liturgicznej dla wspólnoty parafialnej. Jest on również uprzywilejowanym miejscem adoracji rzeczywistej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. (…). Dla modlitwy osobistej może to być „kącik modlitewny” z Pismem Świętym i obrazami, by trwać tam w ukryciu przed naszym Ojcem; w rodzinie chrześcijańskiej taki rodzaj małego oratorium sprzyja wspólnej modlitwie”. Skąd się wziął zwyczaj tworzenia oratorium? Pierwsi chrześcijanie, którzy byli w większości rzymianami, mieli zwyczaj w swoim domu przechowywać wiele rzeźb, symboli swoich pogańskich bożków, którym oddawali cześć, kiedy jednak przyjęli katolicyzm, w miejsce posągów bożków, stawiali symbole wiary katolickiej, i tam gromadzili się na modlitwie. Bogatsi rzymianie, którzy mieli posiadłości stawiali, lub zamieniali istniejące ku czci bożków tzw. aedicula, niezależne pomieszczenia w ogrodzie, parku, dzisiejszym językiem nazwalibyśmy kapliczkami, albo można użyć tutaj, dla porównania z historii nazwę
„świątynie dumania”, które na przykład, opisał A. Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”. Zwyczaj tworzenia oratoriów w czasach nowożytnych, w XVI wieku, rozpropagował św. Filip Neri (1515-1595).
Św. Filip spotykał się z zainteresowanymi pogłębieniem swojej wiary uczniami, w małym pomieszczeniu, na strychu kościoła San Girolamo, w Rzymie, a później, kiedy liczba uczniów się rozrosła, przeniósł te spotkania do większej sali oratorium, utworzonej przy kościele Matki Bożej In Vallicella. Oratorium to miejsce ćwiczeń duchownych, takich jak: czytanie Pisma Świętego, rozmyślanie, religijny śpiew, poznawanie historii Kościoła, budujące rozmowy na temat wiary itp., dzielenie się wiarą. Św. Jan Henryk Newman (1801 – 1890), niezwykły kontynuator duchowości św. Filipa, zanim jeszcze został katolikiem, wraz ze swoimi przyjaciółmi profesorami z Oxford, oraz ze studentami, badając duchowość katolicką oraz początki chrześcijaństwa, spotykał się systematycznie w małym oratorium, na chórze, w małym pomieszczeniu za organami, które nazwał oratorium. Później rozwinął ideę oratorium, w założonej przez siebie Kongregacji Filipinów w Birmingham, a przez swojego ucznia i przyjaciela, Wiliama Frederica Fabera (1814-1863), w Londynie. W kościele prawosławnym, rodziny od wieków miały zwyczaj, tworzyć w swoim domu tzw. „piękny kącik”, w którym zgromadzone były ikony Chrystusa, Maryi i Świętych. Ta tradycja tradycja trwa do dziś u wielu rodzin. Ikonostas, czyli kilka nagromadzonych świętych obrazów, był umieszczony tak, ażeby wchodzący do domu, mogli się pokłonić, lub przeżegnać, a rodzina mogła się zmieścić się przed „paradnym rogiem” – pięknym kącikiem, do wspólnej modlitwy. W naszych katolickich domach, taka tradycja istniała i istnieje nadal. W pokojach umieszcza się krzyż, święte obrazy, itp., ale widoczne jest, niestety, co raz większe ogołacanie przestrzeni w domu z świętych przedmiotów. Można to zauważyć w tzw. nowoczesnych mieszkaniach, nawet w aranżacjach filmów, seriali, w których wystrój domu, pozbawiony jest sakralnych przedmiotów przez scenarzystów i reżyserów. Jest to proces usuwania sacrum, z przestrzeni publicznej, której rodzina jest najmniejszą komórką. Warto w swoim mieszkaniu znaleźć na „mały kącik” i powiesić czy położyć krzyż, Pismo Święte, obrazy Matki Bożej, swoich świętych Patronów, żywoty świętych, różaniec, czy inne przedmioty związane z wiarą. Trzymać w domu wodę święconą, albo w naczyniu, albo w zawieszonej małej kropielnicy. Należy zwrócić uwagę na pokoje dzieci, aby miały tam symbole religijne. Można trzymać na swoim biurku krzyżyk, Pismo Św. etc. Możliwości jest bardzo wiele. Nie chodzi o to, żeby dom przekształcać w świątynię, tworzenie małego oratorium domowego przyczynia się do wniesienia religijnych symboli w przestrzeń naszego domu. Istotą małego oratorium jest modlitwa, pragnienie oddawania Bogu czci. Wspólna modlitwa rodziny jest szansą na kształtowanie wiary, źródłem praktykowania cnót chrześcijańskich. Rodzina jest najmniejszą częścią wspólnoty, zarówno kościelnej, jak i społecznej, dlatego duchowy rozwój tej małej wspólnoty wpływa na całą wspólnotę. Poniżej przedstawię formy modlitwy duchowości oratoryjnej, choć tak naprawdę część zdrowej duchowości katolickiej, która chce naśladować Chrystusa, żyjąc w Jego Kościele, a przez wieki doświadczeń, rozwoju, została wypracowana.


1) Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu


„A Pan jej powiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. 

(Łk 10, 41-42)


Św. Filip Neri był mistykiem Najświętszej Eucharystii, Jego zjednoczenie z Chrystusem eucharystycznym w czasie Mszy było dla niego mocą, siłą i źródłem świadectwa, oraz podstawą działania we wszystkich aspektach jego misji, najpierw jako świeckiego, który troszczy się o chorych, potrzebujących, o pielgrzymów przybywających do Rzymu, później jako kapłana, który poprzez spowiedź, duszpasterstwo, dzieło oratorium doprowadza ludzi do jedności i wspólnoty eucharystycznej. Adoracja, to trwanie w obecności Chrystusa, który pozostaje w kościele, aby promieniować swoją łaską na serca i umysł człowieka. Jedynie w duchowości katolickiej Jezus w swojej Najświętszej – Eucharystycznej obecności i postaci, w swojej realności, pozostaje w kościele, domu Bożym, po zakończonej liturgii, na której przyszedł na ołtarz, przez modlitwę, działanie Ducha Świętego i ręce kapłana, i przebywa z wiernymi w tabernakulum. Ta Jego obecność, to jest nasz największy skarb, daje nam ona możliwość wejścia do kościoła i spotkania się z nim w osobistej modlitwie, adoracji, rozmyślaniu. Tempo współczesnego świata jest ogromne. Wszystko wymaga wielkiej aktywności, zabiegania, dlatego tak trudno jest dzisiejszemu człowiekowi, który poddawany jest nieustannej presji, usiąść u stóp Pana i na Niego popatrzeć, posłuchać, zjednoczyć się z Nim. Ale właśnie ta sytuacja, ciągłego zabiegania jest wskazówką, że jest to nam bardzo potrzebne. W takim myśleniu powierzchownym nasz umysł stawia nam natychmiast wiele przeszkód, aby skupić się w ciszy przed Tabernakulum. Najczęściej „podaje” argument, że nie mamy czasu, żeby sobie spokojnie siedzieć w kościele, skoro tyle jeszcze jest do zrobienia. Tak, tylko, żeby w tym właśnie świecie, który aktywizm stawia na pierwszym miejscu, wiedzieć kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, szczególnie potrzebne jest zatrzymanie. Adoracja, choć zapewne w pierwszym momencie trudna, po pokonaniu pierwszego oporu, staje się czasem błogosławionym. Życie zaczyna nabierać nowego blasku, zaczyna wzrastać wewnętrzna duchowa siła, która działając „odśrodkowo”, zaczyna wpływać na nasze myśli, działanie i czyny. Zaczyna się w nas robić porządek, ułożenie wszystkiego według hierarchii wartości – rzeczy najważniejsze wędrują na szczyt tej hierarchii, a mnie ważne, na jej dół. Doczesność zaczyna być przeniknięta przez Bożą łaskę, obecność głosu Chrystusa, co powoduje, że czas staje się naszym sprzymierzeńcem. Po adoracji, i trwaniu w niej jakiś czas, mamy tyle samo obowiązków, jak mieliśmy wcześniej, ale nie powodują one w nas wewnętrznego chaosu i widzimy je w nowej perspektywie. To odcięcie się choćby na krótki czas, od hałasu, od skupienia wyłącznie na sobie i swoich sprawach, by skupić się na obecności Jezusa w Tabernakulum, powoduje, że w człowieku odbudowywana jest harmonia. Właściwiej potrafi spojrzeć na samego siebie, na ludzi wokół niego i na wszystko co go spotkało i co ma do zrobienia. Paradoksalnie, te chwile adoracji, które „zabierają” jego czas, dają mu więcej czasu, gdyż potrafi nim już mądrzej dysponować.


2) Adoracja indywidualna


„Mów Panie, bo sługa Twój słucha”. (1 Sm 3, 9)


W naszym zabieganym życiu jest wiele okazji, które można wykorzystać do krótkiego nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, stanięcia w obecności Jezusa z chęcią zaczerpnięcia duchowej siły i oddania Bogu czci. To może być droga do pracy, do szkoły, wejście do kościoła w czasie spaceru, i w przy okazji wielu innych życiowych sytuacji. Taka duchowa chwila oddechu. Jeśli uświadomimy sobie taką potrzebę, to okazje się na pewno pojawią. Widzę wiele osób, które tak właśnie czynią, często przyprowadzając ze sobą dzieci. To są wspaniałe momenty i mają wysoki walor duchowy i wychowawczy. Można też wrócić do zapomnianej praktyki, żegnania się w czasie przechodzenia, czy przejeżdżania obok kościoła, będąc nawet w środkach masowej komunikacji, co ma, oprócz wartości wewnętrznej modlitwy, walor świadectwa. Z pewnością jest to akt odwagi i męstwa, może szczególnie w naszych czasach, w których wiarę tak mocno chce się usunąć z przestrzeni publicznej. Dzieci, młodzież, studenci, pracownicy, mogą mieć zwyczaj wchodzenia do kościoła, na krótką modlitwę przed pracą, czy po niej. Możliwości jest bardzo wiele, jeśli tylko chce się z nich skorzystać.


3) Adoracja 40 godzinna


„I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. (Mt 11, 9)


W parafiach i we wspólnotach religijnych jest wiele inicjatyw wspólnej adoracji Chrystusa przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Bogu dzięki. Czy to będą adorację w I czwartek miesiąca, czy odmawianie różańca w październiku przed monstrancją, i wiele innych tego typu inicjatyw. Każda z nich jest na wagę złota. To sprowadzenie Nieba do dusz ludzkich jest nieogarnionym źródłem łask, które spływają do serc, umysłów i dusz. Św. Filip Neri, aby podzielić się swoim duchem pobożności adoracyjnej, który posiadał w stopniu niezwykle wysokim, miał zwyczaj, zwłaszcza w sytuacjach trudnych, proponować ludziom szukającym Boga, albo światła w doświadczanych trudnościach, modlitwę 40 godzinnej adoracji Chrystusa w Tabernakulum, albo wystawionego w monstrancji na ołtarzu. Taka adoracja ma charakter wynagradzający Bogu, za nasze grzechy i niedoskonałości. Praktyka tej adoracji rozpowszechniła się w całym katolickim świecie. Symbolika 40 godzin, nie jest przypadkowa. Liczba 40 ma w Piśmie Świętym i nauczaniu Kościoła ma między innymi znaczenie: – Jezus przebywał 40 dni na pustyni modląc się, poszcząc i pokutując za nasze grzechy, – 40 dni padał deszcz w czasie potopu opisanego w Piśmie Św., – Żydzi błąkali się po pustyni 40 dni, – 40 dni Mojżesz przebywał na Górze Horeb i otrzymał kamienne tablice z Dekalogiem, – według tradycji Ciało Jezusa przebywało w Grobie przez 40 godzin. Modlitwa ta ma na celu wynagrodzenie i przebłaganie Boga za grzechy, zwłaszcza tych, którzy tego nie czynią, służyła Kościołowi w okresie największych zagrożeń ludzkości (jak np. najazd Turków na Europę w XVI w.), odprawiana jest przed rozpoczęciem Wielkiego Postu (np. w diecezji Tarnowskiej, Częstochowskiej i kilku innych). Adoracja 40 godzinna była szczególnie polecana w czasie klęsk żywiołowych, plag i zaraz (np. Florencki Kardynał Alessandro Marzi Medici, żyjący na przełomie XVI i XVII wieku wprowadził obowiązkowe nabożeństwo 40-godzinne (quarantaore – 40 godzin), dla kościołów parafialnych, klasztorów i wszelkich innych wspólnot kościelnych).


4. Modlitwa Pismem Świętym


„Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem”. (J 6, 63)


Św. Filip Neri zaszczepiał swoim duchowym umiłowanie modlitwy Pismem Świętym. Pragnął, aby Słowo Boże było pokarmem duszy, i miało wpływ na całe życie. Aby tak się stało należy jak najczęściej czytać i poznawać Pismo Św. O głoszeniu Słowa Bożego mówił, że ma być się dokonywać na sposób familiarny. Czyli należy poznać Pismo Św., aby ono stało się wyznacznikiem naszego działania, aby dzielić się nim na sposób rodzinny, z sercem. Św. Filip Neri na pierwszym miejscu nie stawiał poznawania Pisma Świętego na sposób intelektualny, czy badawczy, choć jest to też ważne, lecz czytanie Słowa Bożego, należy łączyć z modlitwą do Ducha Świętego, aby natchnione słowa zakorzeniały się w sercu, stały się częścią ludzkiej natury. Św. Jan Henryk Newman napisał „Ewangelie są wielkim narzędziem (pod Bożym błogosławieństwem ) nauczeniem nas religijnego życia i umocnienia nas w nim”. św. Jan Henryk od dziecka był związany ze Słowem Bożym, dzięki swojej rodzinie, która praktykowała wspólne czytanie Pisma Św. Zaowocowało to wielką i dogłębną znajomością Bożego Słowa w jego życiu, a później niezwykłym wyjaśnianiem duchowego sensu biblijnych słów, które prezentował w kazaniach i innych dziełach teologicznych. W swoim pokoju w Birmingham św. Newman miał na powieszone dwa fragmenty z Ps 37 „Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, mieszkaj w ziemi i zachowaj wierność. Raduj się w Panu, a on spełni pragnienia Twego serca” (Ps 37, 3-4)i z Ps 39 „Serce w w mym wnętrzu rozgorzało; gdy rozważałem zapłonął w nim ogień. Język w nim przemówił. (…) A teraz w czym mam pokładać nadzieję, o Panie? W Tobie jest moja nadzieja. Wybaw mnie od wszelkich moich nieprawości, Nie wystawiaj mnie na pośmiewisko głupca!” (Ps 39, 4. 8-9)
Bardzo ważnym elementem małego oratorium jest posiadanie własnego egzemplarza Pisma Św., które powinno się znajdować w widocznym miejscu, należy je wyróżnić, gdyż nie jest to jedna z wielu książek. To zapisane Słowo Boga przez natchnionych proroków, ewangelistów i pisarzy. Warto też każdemu dziecku, młodemu człowiekowi zakupić Pismo Św., aby Słowo Boże towarzyszyło mu przez całe życie. Najlepiej, żeby był to wydanie całościowe, Stary i Nowy Testament, niekoniecznie w przesadnie atrakcyjnym wydaniu, w których niektóre wydawnictwa zbliżają się do wydań książek popularnych, „krzykliwych”, wyglądających jak ulotki reklamowe towarów na sprzedaż. Trzeba pamiętać, że dzieci szybko stają się młodzieżą, a młodzież dorosłym człowiekiem, i do tego trzeba ich odpowiednio wcześniej przygotować, prezentując wiarę nie jako formę atrakcyjnej, religijnej rozrywki, lecz jako zadanie na całe życie wgłębiania się w Boże Tajemnice. Wcale nie jest to proste, lecz konieczne.


5. Czytanie religijnych książek


„Każde objawienie jest dla was jakby słowami zapieczętowanej księgi. Daje się ją temu, który umie czytać, mówiąc: „Czytaj ją, prosimy”. (Iz 29, 11)


Czytanie książek, pomimo szybkiego i znaczącego rozwoju multimedialnego, czyli tzw. kultury obrazu, ma nadal duży wpływ na myślenie ludzi. W Polsce czytelnictwo, jak alarmują badacze poziomu czytelnictwa, jest wyjątkowo niski procent ludzi, którzy systematycznie czytają książki. Do tego dochodzi jeszcze jeden istotny problem. Nie zawsze ci, którzy nawet czytają książki, wybierają takie, które nie stają się duchową trucizną, która może człowieka przenieść w inny świat, zupełnie nie Boży… Św. Filip Neri, żyjący w XVI wieku miał tego wielką świadomość, wiedział, że czytanie ma olbrzymi wpływ na umysł i serce człowieka. Żmudnie wytworzony obraz słowa w naszym umyśle, staje się jego częścią wpływając na wyobraźnię, język, myślenie, a tym samym na działanie. Filip Neri, oprócz kluczowej lektury Pisma Św., zalecał częste sięganie do żywotów świętych, pism Ojców Kościoła, Ojców Pustyni, średniowiecznej literatury ascetycznej, literatury pięknej, najwyższych lotów. On sam, bardzo często przedstawiany jest na obrazach, jako mąż trzymający w dłoni księgę. W jego przypadku nie chodzi o zdobywanie tytułów naukowych. Nie miał ich, lecz wiele osób z jego grona potwierdza, że był niezwykle oczytany, i z każdym, nawet profesorem, prowadził dyskusję na wysokim poziomie, dowodząc posiadanie olbrzymiej wiedzy. Św. Filipowi chodziło o zdobywanie wiedzy i mądrości, doświadczenia z książek, które można określić mianem czystego i zdrowego źródła. Jeszcze bardziej niż w przypadku św. Filipa, dotyczy to św. Jana Henryka Newmana, który stał się wyjątkowym erudytą, w wielu dziedzinach, co później owocowało w jego dziełach, których rozmiar i głębia, fascynują wielu czytelników do dziś. Biorąc pod uwagę fakt, że czas ziemski dla każdego biegnie dokładnie tak samo, można się zastanawiać, jak znalazł on na to wszystko czas? Bardzo pożyteczną praktyką byłoby w mały, rodzinnym oratorium wspólne czytanie lektur wartościowych, sprawdzonych dzieł duchowych, które ubogacają duszę i umysł. Mogę też one stać się podstawą do dyskusji, miłego, wspólnie spędzonego czasu. Z pewnością jest to o wiele bardziej pożytecznie spędzony czas, niż przed telewizją, czy surfowanie w internecie, podczas którego spada umiejętność dłuższej koncentracji, a wzrasta powierzchowne i bezrefleksyjne przyjmowanie informacji. Pożyteczne też jest kupowanie i trzymanie, choćby małego zbioru książek, małej biblioteczki, gdyż obecność „fizyczna” książek, powoduje, że lepiej o nich pamiętamy, i chętniej wracamy do ich lektury. Takie „otoczenie się” książkami, tworzy nie powtarzalny klimat myśli, i do myślenia zachęca. Dzisiejsze możliwości techniczne, pozwalają na zakup, czy też korzystanie z audiobooków, czy też innych form prezentacji książek, których w obszarze tematyki religijnej jest bardzo wiele. I przy minimum własnej chęci, można dotrzeć do niezwykle ciekawych lektur, wznowień starych dzieł literatury duchowej.


6. Rozmyślanie (medytacja)


„Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kole szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą” (Ps 1, 1-2)


Rozmyślanie to rodzaj modlitwy myślnej, która ma nas związać Jezusem, pogłębić nasze życie duchowe, ukierunkować nas na Boże sprawy, w naszej codzienności. Pomaga nam znaleźć w sobie miejsce dla Boga i oddalić się od naszych codziennych spraw, aby ponownie do nich wrócić z duchową mocą i światłem łaski. Każde rozmyślanie ma określony temat np. wydarzeń z życia Jezusa, prawd wiary, nauki moralności, czy elementu życia duchowego.
Jak przeprowadzić rozmyślanie według wskazówek św. J. H. Newmana

1. Znajdź zaciszne miejsce, wejdź do kościoła lub kaplicy, (swojego oratorium) wycisz się, i uświadom sobie, że jesteś przed obliczem Boga. Uklęknij ze złożonymi rękoma.
2. Przeczytaj powoli i z pobożnym skupieniem wybrany fragment Pisma Świętego.
3. Ogarnij przeczytany fragment jakby jednym spojrzeniem, jako obraz, wyobrażając sobie przeczytane wydarzenia
4. Następnie powiedz Bogu wszystko, co przychodzi ci na myśl, staraj się wzbudzać w sobie akty wiary, nadziei, miłości, mów do Boga i staraj się Go słuchać,
5. Na zakończenie uwielbiaj Boga, Maryję, Aniołów, Świętych i poproś o realizowanie w swoim życiu dobrych postanowień z tego rozmyślania.


7. Różaniec


„Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. (Łk 1, 28)


Św. Filip Neri, jak i św. J. H. Newman byli wielkimi propagatorami tej modlitwy. Wynikało to z ich wielkiej miłości do Maryi. św. Filip powiedział, że całe oratorium to nie jest jego dzieło, lecz Maryi. Św. Filip opracował koronkę ku czci Matki Bożej, którą zalecał osobom, które nie mają czasu na odmówienie całego różańca. Św. Newman odmawiał całe życie różaniec, ale kiedy w starości utracił wzrok, nie mógł odmawiać brewiarza, nieustannie odmawiał różaniec, który jak mawiał był dla niego sposobem na rozważanie prawd bożych nie tylko umysłem, ale i sercem. Św. Newman świeżo nawróconemu na katolicyzm młodemu człowiekowi poradził, żeby odmawiając różaniec postawił przed sobą zdjęcie, albo obrazek Maryi, i nie skupiał się tyle na słowach, co na wyobrażeniu sobie tajemnicy różańcowej, konkretnego ewangelicznego wydarzenia, co być może pozwoli mu przezwyciężyć monotonię powtarzania wiele, razy tych samych modlitw.


8. Kult Świętych i poznawanie Historii Kościoła


„I usłyszałem głos, który z nieba mówił: Napisz: Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny” (Ap 14,13).


Mądre naśladowanie świętych, inspirowanie się Ojcami Pustyni, średniowiecznymi świętymi, było ważne w życiu św. Filipa Neri. Miał zawsze gdzieś w pobliżu żywot świętego i zachęcał innych, aby szli taką drogą. To z inicjatywy św. Filipa odkryto zniszczone i zapomniane rzymskie katakumby, które były dla katolików miejscem świętym, a równocześnie świadectwem wielkiej świętości męczenników. Św. Filip polecił obecnie słudze Bożemu Cezarowi Baroniuszowi, który został kardynałem zbadanie i zebranie historii Kościoła starożytnego, dzięki czemu posiadamy bezcenne dokumenty tamtych czasów. Mistrzem znajomości świętych był św. J.H. Newman, który w XIX wieku naukowo i szczegółowo przebadał świętych kościoła, ich nauczanie, co ostatecznie doprowadziło do jego przejścia na katolicyzm, w którym odnalazł pełnie wiary, zgodność myśli i inspirację do osobistej świętości. Kiedyś w celu zapoznania się z życiem świętych, by ich naśladować stosowano martyrologium rzymskie, w którym każdego dnia byli zebrani męczennicy kościoła, później powstawały i nadal istnieją, żywoty świętych. Dzisiejsze możliwości informatyczne pozwalają łatwo dotrzeć do takich informacji, np. na stronie brewiarz.pl, czy niezbednik.niedziela.pl, gdzie można znaleźć biografie o konkretnym świętym, poznając przy tej okazji historię kościoła. Można też poczytać wiele dobrych i ciekawych książek o życiu świętych i historii Kościoła, choć trzeba zachować ostrożność w ich doborze, gdyż jak za czasów św. Filipa, tak i teraz wydaje się wiele książek, które fałszują historię kościoła katolickiego. Tak samo było w XIX wieku, za czasów św. Jana Henryka Newmana, który właśnie ze względu na dostrzeżone niespójności, a nawet kłamstwa w przedstawionej historii Kościoła Katolickiego, oraz jego nauczania, szczegółowo przebadał historię i nauczanie Kościoła Katolickiego, co doprowadziło go do przekonania, że to właśnie w nim jest przekazany najpełniej depozyt wiary chrześcijańskiej. W naszych czasach, może nawet bardziej niż w czasach św. Filipa, czy św. Newmana, potrzebna jest rzetelna wiedza historyczna, która jest często przedstawiana jako niepotrzebna, albo tak zafałszowana, że zraża do przeszłości. A to jest odcięcie się od wiedzy o nas, w naszych czasach. Człowiek, który nie pamięta skąd jest, nie wie kim jest. Naraża go to na to, że może być łatwo manipulowany, przez ludzi którzy mają złe intencje. Historia pozwala zminimalizować liczbę popełnianych błędów, oczywiście jest nauczycielką życia, ale pozwala też podejmować rozważne decyzje. Historia daje też moc pokonywania różnych trudności, może być światłem w mrokach naszych dziejów. Jeśli tylko popatrzymy na nią nie tylko jako zbiór suchych faktów, lecz na wydarzenia, w których one wszystkie były albo pójściem za Bożą wolą, albo jej odrzuceniem, czy też zanegowaniem samego Boga. Można zobaczyć, jak upadały, lub podnosiły się narody, rodziny, pojedynczy ludzie, którzy w swoją historię, czy swojego narodu wpisały Boże Prawo. Przez historię można lepiej poznać człowieka, w jego wzniosłych dziełach, jak i tych najbardziej podłych.


9. Akty strzeliste (modlitwa Jezusowa)


„Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!” (Iz 55, 6)


To sposób modlitwy, która może trwać w każdej chwili życia, jest wyrazem pragnienia Boga, uświadomienia sobie Bożej obecności, a zarazem realizacją wezwania Jezusa do nieustannej modlitwy. Św. Filip, idąc drogą Ojców Pustelników, św. Augustyna i wielu innych mistrzów życia duchowego, trwał w tej modlitwie, która przenika codzienne ludzkie zajęcia. Jego krótkie myśli, które pozostały same mogą stać się dla nas modlitwami, które możemy powtarzać w różnych życiowych sytuacjach. Św. Filip modlił się np.: „Jak Ty wiesz i chcesz, tak czyń ze mną Panie”, „Upadnę, jeśli spóźnisz się z pomocą”, „Naucz mnie czynić Twą wolę Panie”, i wiele innych. Można wybrać sobie jakiś krótki fragment z Pisma Świętego, jakąś modlitwę do Maryi „Niepokalana Maryjo bądź ze mną”, albo myśl Świętego (np. „Jezu ufam Tobie” św. Faustyny, itp. i starać się w ciągu dnia, w pracy, na ulicy, w szkole powtarzać w myśli, w sercu. Św. Jan Henryk Newman zachęcał swoich uczniów duchowych, aby często, w ciągu dnia uświadamiali sobie Bożą obecność. Pomaga to właściwym ukierunkowaniu swojego serca, myśli, rozmów, oraz podejmowanych decyzji w zgodzie z wolą Bożą.


10. Życie sakramentalne


„Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej…” (Hbr 12, 15)


Św. Jan Henryk Newman napisał „ W sakramentach, w zależności od rodzaju sakramentu, mniej lub bardziej ukazuje się Wcielone Słowo, nasz Zbawca, który pewnego dnia będzie nas sądził i który w pewien sposób objawiając się już teraz, przygotowuje nas do przebywania w Jego obecności w przyszłości”. W duchowości oratorium dwa sakramenty szczególnie są podkreślane: pokuty i Mszy Świętej. Św. Filip Neri był jednym z najgorliwszych spowiedników i kierowników duchowych, zawsze do dyspozycji swoich penitentów i duchowych synów. To właśnie ze spotkań z penitentami zawiązało się oratorium Filip. Do czasu ogłoszenia świętym Jana Marię Vianneya w 1925 r., to właśnie św. Filip Neri dla wszystkich duchownych był wzorem duszpasterstwa sakramentalnego, wzorem mądrego i wytrwałego spowiednika, wręcz męczennika konfesjonału. św. Filip był też mistykiem Eucharystii, odprawianie Mszy, stawało się dla niego przyczyną ekstaz. Kiedy odprawiał Msze Św. W kaplicy, zostawał na całonocną adorację, doznając głębokich stanów mistycznych. św. J. H. Newman, podobnie jak św. Filip był gorliwym spowiednikiem, i sakrament pokuty był szczególnie przez niego zalecany do duchowego rozwoju katolickiej dojrzałości. Św. Newman był bardzo dyspozycyjny dla ludzi, aby służyć im spowiedzią, czy kierownictwem duchowym. Znamienna jest sytuacja, kiedy ktoś umówił się z nim na spowiedź i nie przyszedł, a on czekał następne godziny. Gdy jeden ze współbraci zapytał go o całą sytuację, ro radził Newmanowi żeby już nie czekał, a św. Newman mówił, że będzie dotąd się modlił, aż ta osoba przyjdzie. Tak się stało, ale za kilka dni….Sakrament pokuty i pojednania, oraz Eucharystia, najpełniej i najgłębiej przyczyniają się do ukształtowania osobowości i duchowości wierzącego człowieka.


11. Brewiarz – Liturgia godzin


„Chcę błogosławić Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała”. (Ps 34, 2)


We wstępie do brewiarza jest napisane: „Słusznie zalicza się publiczną i wspólną modlitwę Ludu Bożego do głównych powinności Kościoła. Już od samych jego początków ci, którzy zostali ochrzczeni, "trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie" (Dz 2, 42). Dzieje Apostolskie wspominają wielokrotnie jednomyślną modlitwę wspólnoty chrześcijańskiej”. Modlitwa brewiarza jest obowiązkiem kapłanów i osób konsekrowanych, lecz także może stać się dobrowolnym, lecz ważnym aspektem modlitwy wiernych. Św. Filip Neri włączał i zachęcał ludzi świeckich do modlitwy brewiarzowej, co w XVI wieku było bardzo nowatorskie. Miał tak wielki zapał do tych zachęt, że po Rzymie krążyły komentarze, że Wieczne Miasto chce uczynić największym klasztorem na świecie. Modlitwa brewiarzowa, czyli psalmami, innymi fragmentami Pisma Św. Ewangelii, Ojców Kościoła, nauczaniem świętych, kościelnych katechez nie tylko wpisywała się w organizowane przez niego publiczne wspólne Oratoria, co być może wypływała nawet z modlitwy Liturgii Godzin, która inspirowała Neriego do organizowania atrakcyjnej, z elementami artystycznymi elementami oratorium. Modląc się brewiarzem włączamy się w olbrzymią liczbę, w większości nam nieznaną osób, tworzących wspólnotę Kościoła, które jednym głosem wołają do Pana, uwielbiają Go i oddają Mu cześć. Włączamy się w cały modlący się Kościół na Ziemi, lecz także w ten chwalący Boga w Niebie. Polecane strony mogą tę modlitwę ułatwić: brewiarz.pl, oraz adiuturium.pl


12. Pielgrzymka do siedmiu kościołów


„Twoje ustawy stały się dla mnie pieśniami na miejscu mego pielgrzymowania” (Ps 119, 54)


Św. Filip Neri organizował pielgrzymki, ze swoimi uczniami do najważniejszych kościołów Rzymu, miały one charakter rekreacyjny, z elementem pobożnościowym, z modlitwą, śpiewem laud, ze wspólnym posiłkiem, rozmowami itp. W czasie pielgrzymek przechodzili ok 20 km. Do dziś w Rzymie istnieje taki zwyczaj, którego często inicjatorami są nie tylko środowiska kościelne, ale biura turystyczne…Także w Polsce, w Poznaniu m. in. takie pielgrzymki były organizowane. To wspaniałe połączenie wypoczynku z wiarą. Można takie pielgrzymki zorganizować, przy parafii, można w gronie rodzinnym, przyjaciół, czy znajomych, można też odbyć taką pielgrzymkę samemu. Możliwości jest bardzo wiele. Dla osób, które nie mogą wychodzić z domu, np. dla chorych, można pielgrzymkę zrobić, posługując się np. Internetem. W każdy, z siedmiu kościołów, można ustalić jakąś intencję w której się można pomodlić, albo np. w każdej świątyni prosić o jeden z siedmiu darów Ducha Świętego. Możliwości jest bardzo wiele. Przy tej okazji warto zwrócić okazję, na mądre spędzanie czasu wolnego, który też jest darem niebios. Św. Filip organizując oratoria, w sensie spotkania w Rzymie, próbował przeciwdziałać szkodliwym rozrywkom tamtych czasów. Jaki nie wątpliwie był Rzymski karnawał. Bardziej znamy historię karnawału weneckiego, zwłaszcza w jego kulturowo pozytywnej warstwie, natomiast zarówno karnawał wenecki, a może jeszcze bardzie rzymski, miały demoralizujący wymiar. W czasie karnawału do rzymian, zwłaszcza młodych, choć nie tylko, dołączały grupy młodzieży z całej Europy i zanurzali się w pijaństwie, oddawali się przelotnym romansom, popełniano przy tej okazji wiele zabójstw i innych przestępstw. Filip chciał dać jakąś pozytywną i atrakcyjną alternatywę. Tak samo jego letnie oratoria były okazją do radosnego spędzania czasu, bez grzesznych pokus. Właśnie takie podejście zastosował i rozwinął w swojej duchowości św. Jan Bosko, który naśladował świętego Filipa w jego poszukiwaniu dotarcia do młodych ludzi, dla których pisał sztuki, książki i organizował oratoria, w których spędzali wolny czas. Warto się zastanowić jak spędzać wspólnie czas, aby nie był on zmarnowany, czy nie miał jakiegoś negatywnego wpływu na życie duchowe. Dzisiaj jest wiele możliwości docierania do świętych miejsc, w Polsce i na świecie. Nie trzeba tylko myśleć o znanych i uznanych sanktuariach, które niewątpliwie warto uczynić celem pielgrzymek na pierwszym miejscu. Należy jednak zwrócić uwagę na przestrzeń sacrum w swoim bliskim otoczeniu. W otoczeniu swojego miasta, regionu. Jest wiele miejsc, które Pan Bóg wybrał sobie, aby udzielać swoich łask. Wiążą się one często z ogromnie ciekawymi wydarzeniami historii życia poszczególnych osób, rodzin, czy nawet ważnymi wydarzeniami naszej Ojczyzny. Warto do takich miejsc docierać i poznawać, i tam się modlić. To wielkie bogactwo, które kształtuje serce i duszę każdego człowieka, i każdej rodziny.


13. Rachunek sumienia


„Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek” ( Hbr 4, 13)


Św. Jan Henryk Newman, samo jak św. Filip Neri, kładł nacisk na uświadomienie sobie swoich wad, słabości, grzechów. św. Filip Neri znając swoją naturę i potrzebę łaski często się modlił „Panie trzymaj „Filipka”, bo zaraz upadnie”, a na zbliżające się duchowe niebezpieczeństwo – pokusę, mawiał, że najlepsza jest ucieczka, oraz pokora – stanięcie w prawdzie przed Bogiem. Obydwaj święci zachęcali do stanięcia przed Bogiem w prawdzie, czyli w samoświadomości. św. Newman mawiał w swoich kazaniach na ten temat, że samoświadomość, dotycząca swoich błędów jest owocem wytrwałej pracy nad sobą, systematycznego rachunku sumienia, który pozwala wyłapać ukryte przed nami samymi, wady i błędy. „Każda epoka ma swoje złe drogi; mają one taki wpływ, że nawet dobrzy ludzie żyjący na świecie są przez nieświadomie wprowadzani w błąd „. Dlatego właśnie rachunek sumienia, poddany działaniu Ducha Świętego, pozwala nam rozpoznać, w kontekście aktualniej naszej sytuacji, i aktualnie czyhających na nas duchowych niebezpieczeństwach, mechanizmy, które rozpoznane, pozwolą nam na przeciwdziałanie. Warto więc codziennie wieczorem, pod koniec dnia zastanowić się, ocenić ten dzień, pod względem naszych czynów, relacji z Bogiem i bliźnim, prosząc o pomoc Ducha Świętego, który ze swej natury jest tym który wspiera uświadomienie nam naszych słabości, abyśmy stawali się lepszymi uczniami Pana.


14. Modlitwa wstawiennicza


„Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” 

(Jk 5, 16)


W Katechizmie Kościoła Katolickiego, wydany przez św. Jana Pawła jest celnie przedstawiono istota modlitwy wstawienniczej „Modlitwa wstawiennicza polega na prośbie na rzecz drugiego. Nie zna granic i obejmuje również nieprzyjaciół”. Św. Filip Neri, św. Jan Henryka Newman, błogosławieni i święci oratorium, i każdy święty, to szczególny pośrednik między Bogiem, a nieskończoną liczbą ludzkich potrzeb, bied, życiowych sytuacji. To właśnie modlenie się za życia przyszłych świętych i wypraszanie łask u Boga, poprzez ich modlitwę, często też cierpienie i pokutę, jest czytelnym znakiem, że Bóg wybrał przyszłych świętych, do dzieł ważnych dla całej wspólnoty Kościoła. Po ich śmierci, fakt
„wspólnoty świętych”, ich orędownictwo za żyjącymi ludźmi na ziemi, jeszcze bardziej się wzmaga.
Do św. Filipa Neri nieustannie przychodzili ludzie, albo prosili na ulicach Rzymu, z głębokim przekonaniem o jego świętości, by się modlił za nich i za ich rodziny. Pan Bóg przez niego dokonywał rzeczywiście wielkich dzieł. Tak samo było w odniesieniu do św. J. H Newmana, który miał specjalny notes, w którym zapisywał różne intencje, żeby szczegółowo pamiętać o każdej osobie, która poprosiła g o modlitwę. Bardzo ciekawa i mądra praktyka, dla każdego. Tyle jest różnych potrzeb w intencji których możemy się modlić. Warto mieć w swoim małym oratorium, w „pięknym kąciku”, notes gdzie można zapisać prośby od innych o modlitwę. Zawsze możemy otworzyć notesik, aby przypomnieć sobie o obiecanej modlitwie w czyjejś intencji. Dla innych, to będzie wielki dar naszej modlitwy i serca.


15. Sztuka


„Przed Nim kroczą majestat i piękno, potęga i jasność w Jego przybytku” (Ps 96, 6)


Dla św. Filipa Neri sztuka miała olbrzymie znaczenie w duchowym rozwoju człowieka. Szedł on drogą myśli wychowania klasycznego, którą wyznaczyli tacy filozofowie jak Sokrates, Platon i Arystoteles, czy Ojcowie Kościoła, którzy nawiązywali do nich, tacy jak św. Augustyn biskup Hippony, czy średniowieczny, jeden z największych filozofów chrześcijańskich, św. Tomasz z Akwinu. Filip Neri wzrastał w niezwykle bogatej w aspekty artystyczne Florencji. Dotyczyło to zarówno sztuk wizualnych, które tworzą dzieła architektury – kościoły, pałace, zamki, czy pięknych obrazów, których w tym czasie powstawało wiele, czy też sztuk, takich jak muzyka, poezja. św. Filip Neri sam obdarzony był talentem artystycznym, pisał poezję, i wiedział, że człowiek, który otacza się obiektywnym pięknem, lepiej rozwija się duchowo. Sztuka, według św. Filipa, ma być jednym ze sposobów dotykania sacrum, a więc ma prowadzić do poznania Boga. Dlatego oratorium, które założył poezja, piękne kazania, literackie opowieści o świętych, a nade wszystko piękna i wartościowa muzyka odgrywała olbrzymia rolę. Podobnie było w życiu św. Jana Henryka Newmana, od dziecka brał lekcje skrzypiec, komponował, pisał poezję, co później przerodziło się w wielkie dzieła, szczególnie w obszarze literackim. Wypełnianie przestrzeni domu dźwiękiem i obrazem, ma duży wpływ na mieszkańców. Wiem, jak bardzo przeszkadza nam hałas, ale hałasem może być też sama muzyka, w której tej „muzyczności”, nie zawsze można doświadczyć… Olbrzymi wpływ, już na małe poczęte dziecko, rozwijające się pod sercem matki, mają dźwięki, tak więc nie jest obojętne jakimi one są. Jeśli dziecko rośnie w przestrzeni pięknej muzyki, dobrych słów, spokojnych głosów, to ma to pozytywny wpływ na jego rozwój. Ale ten proces wpływu na rozwój przebiega dalej, dotyczy on nie tylko dorastającej młodzież, ale każdego z nas. Rodzaj słuchanej muzyki ma wpływ nie tylko na nasz nastrój, lecz także na nasze myślenie, a nawet decyzje. Pewnie temat ten trzeba by rozwinąć w jakiejś osobnej pracy, niemniej musimy sobie uświadomić, że słuchana muzyka, obrazy które nas otaczają wpływają na nas pozytywnie, lub negatywnie. W tym obszarze ważne jest kształcenie gustu, estetycznego odczucia, gdyż młody człowiek, który został wychowany na rappie, czy przemijającym heavy metalu, czy nawet na rocku, czy disco polo, będzie miał trudności ze słuchaniem muzyki klasycznej, pieśni religijnej, czy chorału gregoriańskiego. Ktoś, kto nie został nauczony wgłębiania się w znaczenie sztuki pędzla starych mistrzów, nigdy nie dostrzeże w nich czegoś wartościowego. To samo zresztą dotyczy poezji, czy literatury. Warto się nad tym zastanowić, i na pewno zawsze można coś zrobić, żeby wspomniana przestrzeń domu, to co słyszymy i widzimy, było piękne. Ale też trzeba podjąć pewien wysiłek, żeby poznać wartość dzieł, muzycznych, wizualnych, czy innych obszarów sztuki (także filmów), w zgłębianiu sprawdzonych dzieł mistrzów. Wcale nie jest to takie proste, gdyż dzieła mistrzów wymagają wysiłku, poznania, zgłębiania, natomiast sztuka rozrywkowa, rzadko bywa nośnikiem czegoś cennego. Zdarza się, ale rzadko. Zazwyczaj ma tylko uprzyjemniać czas, albo być podkładem do innych czynności. Jeśli od dziecka na ścianach naszych domów wiszą obrazy religijne, albo cenne reprodukcje dzieł sztuki, to obrazy te pozostaną w umysłach późniejszych dorosłych ludzi. Często stają się one bardzo ważne, nawet w starości, jako wspomnienie lat dziecinnych. Ale jeszcze ważniejsze, że przenoszą one w umysł też pewną treść. Warto zauważyć, że cała kampania reklamowa dotyczy przede wszystkim naszych ulic. Przechodząc nimi, ktoś, poprzez obraz chce narzucić nam pewne skojarzenie. Zacząć jednak można od swojego domu, od małego oratorium. Można to zrobić także dla samego siebie, aby otaczać się pięknem, dającym do myślenia. Słuchać muzyki np. chorałów gregoriańskich, dobrych wykonań pieśni religijnych, pięknej muzyki klasycznej od Średniowiecza, poprzez Barok, do współczesnej. Jest dużo wartościowej muzyki filmowej. Musimy pamiętać, że to co wchodzi do naszego umysłu, a przez niego do serca i duszy, nigdy nie jest obojętne i zostaje dłużej niż myślimy. Obrazy, dźwięki, słowa z zewnątrz mają na nas duży i długofalowy wpływ. Pozytywny, lub negatywny.


16. „Kiedy zaczniemy czynić dobro”? (św. Filip Neri)


„Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami” (Hbr 13, 16)


Pytanie to stawiał św. Filip młodym i starym, zachęcając ich do czynienia rzeczy pożytecznych dla innych. To była ważna cecha jego oratorium, aby nie tylko ograniczać się do wzniosłych rozważań, lecz aby też uczynić coś dobrego dla innych. W małym oratorium, taki duch otwarcia się na potrzeby sąsiedzkie, osób starszych, czy chorych, jest bardzo ważny. W rodzinie właśnie ma się zacząć ta wrażliwość na drugiego człowieka. Szczególną uwagę należy zwrócić na sytuację ludzi chorych. św. Filip, czy św. Newman, z wielkim poświęceniem służyli chorym, zarówno w odniesieniu do ich potrzeb ciała, jak i potrzeb duszy. Troska o ich ciała obejmowała najbardziej podstawową opiekę w kwestii jedzenia, leczenia, towarzyszenia, poświęcania czasu na rozmowę, ale na niej się nie kończyła. Troska o duszę to przede wszystkim umożliwianie przyjmowania sakramentów, takich jak spowiedź, Komunia Św., czy namaszczenie chorych, gdyż choroba zawsze jest spotkaniem z Chrystusem cierpiącym, i należy włączać to trudne doświadczenie chorujący w perspektywę krzyża Chrystusa. W krzyżu, cierpieniu zjednoczonym z Chrystusem cierpiącym, chory może odnaleźć nadprzyrodzony sens swojej choroby, a także wymiar zbawczy. Jak mówił św. Filip – choroba zawsze jest wezwaniem do nawrócenia, do zbliżenia

Przewijanie do góry